Uzależnić się można nawet od miłości

Czy miłość może być powodem do zmartwień? Wydaje się, że nie. Ten stan emocjonalny organizmu jest jednym z najbardziej pożądanych przez ludzi. Ma jednak kilka pułapek, w które można wpaść i są to bardzo niebezpieczne sytuacje prowadzące nawet do uzależnień.

Wiele kobiet w relacjach ze swoimi partnerami pragnie zbudować trwałe i pełne miłości związki, gdzie uczucia stają się gwarantem udanego życia. Nie ma w tym nic dziwnego i niebezpiecznego do mementu, kiedy zostaje przekroczona cienka linia zaburzająca te relacje. W tym momencie często dochodzi do stanu, który został zdiagnozowany przez amerykańską psychoterapeutkę Robin Norwood – „kochania za bardzo”.

Pomimo tego, że określenie kochania za bardzo wydaje się być irracjonalne, chyba można z dużą dozą prawdopodobieństwa powiedzieć, że ten stan znany jest dużej grupie kobiet bez względu na wiek i doświadczenie. Dlaczego pomimo szczerych chęci, prawdziwego uczucia do wybranka, okazywania zauroczenia dochodzi do stanu toksycznego związku? Zapewne nie ma dwóch identycznych przypadków, ale jest szereg powtarzających się syndromów, które w efekcie mocno wpływają na zachowania kochających kobiet. Czasami podszepty koleżanek, rozmowy z bliskimi uświadamiają, że w tym związku jest coś nie tak. Kiedy indziej dochodzi do przemocy psychicznej i fizycznej. Pierwsze wulgaryzmy, pierwsze szturchnięcia niby niczego złego nie zwiastują, bo przecież to mogą być typowe emocje partnerów, ale są preludium do dramatu, jaki może się rozegrać na scenie życia.

Czy to już zagrożenie, czy przewrażliwienie? A może jest to efekt silnej potrzeby bycia kochaną, adorowaną, uwielbianą czy pożądaną. Dajesz sobie i jemu kolejną szansę pomimo tego, że czujesz się: odrzucona, oszukana, zdradzona czy wyszydzana. W efekcie twoje życie więdnie… Jednak uważasz, że trzeba walczyć o niego, o miłość, o bezpieczeństwo. I pomimo takich wyraźnych ostrzeżeń, kobieta wybacza i ratuje związek, wierząc że będzie tak jak dawniej.

To jest właśnie uzależnienie od miłości do partnera. Stan ten jest najczęściej trudny w autodiagnozie i dopiero wizyta u specjalisty z zakresu uzależnień może unaocznić sytuację w jakiej się znajdujemy. Ważne aby nie obawiać się, że „jestem pewnie jedyną, która uskarża się, ponieważ wokół nas jest dużo zagrożeń, w jakie popadają kobiety i jednym z nich jest kochanie za bardzo.

Na szczęście to stan przejściowy, który można terapeutycznie wyleczyć, ale wymaga to odwagi, bo dotyka najbardziej wrażliwych miejsce. Serce i rozum niestety rzadko idą zgodnie w parze, jednak z pomocą specjalistów lub życzliwych sobie osób można przezwyciężyć strach przed utratą bliskiej osoby. Może będzie to na początku mocno traumatyczne przeżycie, ale w perspektywie korzyści jakie może przynieść – bezcenne.

Warto rozejrzeć się wokół i zobaczyć, czy żadna z nas nie potrzebuje wsparcia. Czasami to jest tylko jedno zdanie, krótka rozmowa, a czasami przegadana cała noc, które mogą mieć moc uzdrowienia… Nigdy nie wiadomo, kiedy Ty będziesz potrzebować pomocy i w jakim zakresie. Dlatego warto być wrażliwym i odpowiedzialnym, gdy patrzy się lub słyszy o krzywdzie innych.

Vincent van Gogh powiedział:

Kochać to także umieć się rozstać. Umieć pozwolić komuś odejść, nawet jeśli darzy się go wielkim uczuciem. Miłość jest zaprzeczeniem egoizmu, zaborczości, jest skierowaniem się ku drugiej osobie, jest pragnieniem przede wszystkim jej szczęścia, czasem wbrew własnemu.”

Leave a reply

Partnerzy