Piąte: nie zabijaj

Elżbieta wróciła z pracy bardzo zmęczona. Tuż przed drzwiami podniosła automatycznie kąciki ust w wymuszonym nieco uśmiechu i weszła do domu. Przy drzwiach przywitała ją sześcioletnia córka, taszcząc z wypiekami na twarzy ciężki album. Elżbieta najchętniej by się położyła, zamknęła oczy i chwilę wypoczęła, ale nie mogła zawieść kolejny raz. Usiadły z córką i zaczęły oglądać zdjęcia. Widząc siebie sprzed 40 lat, w spódniczce zrobionej przez babcię, z włosami rozwianymi na drzewnej huśtawce i uśmiechem od ucha do ucha, zobaczyła małą Elę. Dziewczynkę radosną i spontaniczną, ciekawą życia, zachwycającą się bocianim gniazdem i biegającą na boso po kałuży. Ale nie tylko. Dostrzegła jeszcze coś – szczęście, intuicję, marzenia. Zaczęła płakać. Córeczka zapytała dlaczego…

Będę kim zechcę

Wrodzona energia życiowa, wrażliwość na świat dookoła, ciekawość każdych zamkniętych drzwi i zachwyt nad codziennością – to ogromny zasób, z którym się rodzimy. Jako dziecko, wierzymy, że wszystko jest możliwe. Jesteśmy lekarkami, baletnicami, policjantkami i księżniczkami. Z euforii potrafimy przejść w najczarniejszą rozpacz. Niestety wraz z upływem lat, gdzieś po drodze, gubimy tę wrażliwość, zaczynamy się jej wstydzić, albo chronić przed wyśmianiem czy zranieniem. Słysząc zewsząd: „tak nie wypada”, „taka duża dziewczynka, a tak się maże, wstydź się”, „jak mogłaś tak ubrudzić płaszczyk błotem” zaczynamy chować wewnętrzne dziecko coraz głębiej. Wraz z nim zabijamy w sobie naturalność, spontaniczność i radość życia. Zaczynamy patrzeć na świat racjonalnie, odpowiedzialnie, tak jak trzeba. I tak mała Ela zmienia się w dużą Elżbietę.

Nie daj się rutynie

Dzieciństwo jest magiczne. Jesteś dzieckiem tylko raz więc nie martw się w tym czasie zbytnio o przyszłość. Od tego masz nas. Będziesz bardzo zajęta, gdy dorośniesz, więc mam nadzieję, że teraz wykorzystasz ten czas by powąchać wszystkie kwiatki i zebrać w bukiet wszystkie liście, które zechcesz…” – napisał w liście powitalnym do swojej drugiej córki twórca Facebooka Mark Zuckerberg. Te kilka zdań można podsumować jednym: dorosłość wyklucza dziecięcość. A gdyby się nie dać normom i schematom? Pozwolić sobie na wybuch śmiechu, nawet gdy inni będą patrzeć krzywo, korzystać z magicznej mocy dotyku i przylgnąć do partnera jak niegdyś do maminej sukienki, wylać morze łez na swoją bezsilność i pytać, pytać, pytać bo to żaden wstyd nie wiedzieć? To nie dziecinada, to drzemiąca w każdym z nas dziecięcość.

Odnalezienie w sobie wewnętrznej siły dziecka pozwala odzyskać utraconą kreatywność, życiową wolność, radość życia. Nie bójmy się zaakceptować tej części naszej osobowości. Jej zrozumienie i akceptacja pozwoli być małą dziewczynką, która wylewa strumienie łez na komedii romantycznej, a jednocześnie jest prawdziwą bizneswoman podczas oficjalnej kolacji. Te dwa oblicza mogą się idealnie uzupełniać dając poczucie wewnętrznej równowagi i harmonii.

Leave a reply

Partnerzy

t