Gdy zamieszka z nami rak

„To już nie jest moja mama” – myślisz. Przecież zawsze była wesoła, pełna pomysłów i energii do życia. Wszystko się zmieniło odkąd zachorowała babcia, która teraz wymaga opieki praktycznie przez całą dobę. Masz wrażenie, że twoja mama zaczęła chorować razem z nią? Psychologia ma na to specjalne określenie – pacjent drugiego rzutu. Opiekowanie się nieuleczalnie chorym bliskim potrafi wywrócić życie do góry nogami, a ciągły strach o każdy dzień życia, bycie w gotowości przez cały czas i poczucie odpowiedzialności za los chorego często prowadzi do zespołu stresu opiekuna. Niektórzy mówią nawet, że rak staje się wtedy drugim „mieszkańcem” domu.

Nie każdy umie być twardy

Choroba śmiertelna niszczy nie tylko chorego. Zaangażowanie w leczenie, nocne nasłuchiwanie i obawa o jutro to bardzo silne emocje, które kumulowane przez dłuższy czas mogą poważnie odbić się na zdrowiu opiekuna. Jak można pomóc w takiej sytuacji? Przede wszystkim wesprzeć emocjonalnie – wysłuchać, pozwolić się zwyczajnie „wygadać”, a często wypłakać. Nawet jeśli trudno ci zaakceptować mamę, która z osoby ciepłej i pogodnej stała się wybuchowa i płaczliwa, pełna żalu do losu, daj jej prawo do takich zachowań. Taka „wentylacja” uczuć jest potrzebna – stanowi wręcz narzędzie walki z silnymi i trudnymi emocjami. Kobiety opiekujące się bliskimi podkreślają ogromną siłę grupy wsparcia, gdzie znajdują pełne zrozumienie i mogą czerpać z doświadczeń innych osób, które wiedzą co oznacza codzienna troska o życie bliskiej osoby.

Odzyskać równowagę

„Czas dla siebie? Nie pamiętam…”, „Miałabym zostać męża z kimś innym i iść do kosmetyczki?”, „Nie mogę wyjść, bo gdyby wtedy coś się stało, nie wybaczyłabym sobie do końca życia” – mówią kobiety, które opiekują się chorym bliskim. Tymczasem psycholodzy podkreślają, że skuteczne pomaganie możliwe jest tylko wtedy, gdy zadba się o swój dobrostan. Zamknięcie w przysłowiowych czterech ścianach i zgoda na całkowite „zawłaszczenie” przez chorego, który staje się najważniejszy, to prosta droga do depresji. Nie pozwól by mama miała poczucie osamotnienia, zerwała kontakty z koleżankami i pozostała ze swoim problemem sama. Podaruj jej jedno czy dwa popołudnia w tygodniu, każ wyjść z domu, spotkać się ze znajomą, zaaranżuj spotkanie z ulubioną sąsiadką. Jeśli sama nie jesteś w stanie zastąpić jej przy łóżku chorej, zorganizuj profesjonalną opiekę. Z czasem mama przekona się, że wyjdzie to na dobre zarówno jej, jak i babci.

Nigdzie lepiej niż w domu?

Nie możesz patrzeć jak z miesiąca na miesiąc mama coraz bardziej pogrąża się w smutku? Jak opanowuje ją bezradność? Zaproś pracownika z hospicjum domowego – psychologa lub księdza, którzy opowiedzą o tym, jak wraz z zespołem opiekują się nieuleczalnie chorymi i ich najbliższymi. Z czasem mama przekona się, że pomoc od innych – fizyczna i psychologiczna – daje jej chwilę wytchnienia od trudów codziennej opieki nad babcią i pozwala złapać oddech.

W obliczu bardzo niepokojących prognoz, według których co trzeci Polak zachoruje na nowotwór, a co czwarty umrze, musimy liczyć się z tym, że w wielu polskich rodzinach zamieszka rak. Póki co, nikt nas nie przygotowuje do roli opiekunek nieuleczalnie chorych. Co więcej – brakuje miejsc w hospicjach stacjonarnych, gdzie chorzy terminalnie mogliby znaleźć profesjonalną opiekę, a my nie jesteśmy nadal gotowe by „oddać” rodziców czy dziadków pod opiekę „obcym”. Dlatego tak ważne jest wzajemne zrozumienie i wsparcie – choćby dobrym słowem, ciepłym uściskiem czy posiedzeniem obok.

Leave a reply

Partnerzy