Bo to, co nas podnieca, to się nazywa…

Podobnie działają słowa uznania – świadomość, że kobiecie było dobrze, że jej oczekiwania zostały spełnione mocno podbudowują męskie ego, które uwielbia poczucie dobrze wypełnionego zadania.

Rzuć się na mnie

No właśnie, co? Wisłocka zrobiła dla nas tak wiele i większość z nas czerpie frajdę z łóżkowych fascynacji. Kłopoty z orgazmem ma już tylko 2-3% Polek, gazety pękają w szwach od artykułów o seksie, a nam nadal brakuje słów, gdy mamy o TYM rozmawiać z partnerem. Próbujemy, kluczymy, naprowadzamy, ale odczuwamy wstyd i zażenowanie. Tymczasem powiedzenie wprost, co czujemy i czego potrzebujemy potrafi zdziałać cuda.

Obcy język

Osłuchałyśmy się z tematem leku na erekcję, słyszymy, że zbliża się druga rewolucja – leki zwiększające popęd seksualny u obu płci. To jednak coraz bardziej zmedykalizowany język, który pasuje do gabinetu seksuologa, ale niekoniecznie naszej sypialni. Możemy, co prawda czerpać z innego, niemedycznego słownika, ale tu słowa wydają się często zbyt podwórkowe i wulgarne. Niektórzy tworzą nowy, wspólny z partnerem język miłosny, w którym obie strony doskonale rozumieją wymyślone zdrobnienia, własne nazwy części ciała i łóżkowych igraszek.

(Nie)moralna propozycja

Nikt nas nie uczy rozmawiać o seksie, który w domu i w szkole najczęściej nadal jest tematem tabu. „To, co mamy na dole”, czy „rodzinne klejnoty” to absolutne maksimum, do którego możemy się posunąć. W efekcie często boimy się, że jeśli powiemy za dużo i za szczerze, zranimy partnera lub same doznamy zranienia, a w wyniku niezrozumienia partner zrobi coś, czego wcale nie oczekiwałyśmy. Wstydzimy się używać słów, które mogą zostać uznane za „zboczone”.Tymczasem faceci bardzo lubią słowne świntuszenie, które wzmaga pożądanie. Podobnie działają słowa uznania – świadomość, że kobiecie było dobrze, że jej oczekiwania zostały spełnione, mocno podbudowują męskie ego, które uwielbia poczucie dobrze wypełnionego zadania.

Rzuć się na mnie

„Chciałabym byśmy kochali się na pontonie”, „marzę by raz się na mnie rzucił i zamiast przedłużać grę wstępną od razu przeszedł do sedna”, „wyobrażam sobie, że zlizuje ze mnie białą czekoladę, pieszcząc przy tym obłędnie każdy zakamarek mojego ciała” – te cytaty nie pochodzą niestety z naszych sypialni, ale forów internetowych, gdzie dzielimy się swoimi najskrytszymi fantazjami. Jeśli nie powiemy o tym partnerowi, nigdy nie przeżyjemy z nim dzikiego seksu, ani nie pokochamy się na środku jeziora. Czemu nie dać naszemu mężczyźnie szansy, by poczuł się jak macho, który w pełni zaspokaja swoją kobietę?
Jeśli nie powiesz, on nie zapyta – tak, jak nigdy nie pyta o drogę:)  Jeszcze gorzej, jeśli będziesz udawać, a tym bardziej jeśli to się kiedyś wyda. Szczere przyznanie, że było ci dobrze sprawi, że partner będzie powtarzał to, za co został pochwalony i razem będziecie dochodzić do perfekcji. Kiedyś być może bez słów…

Leave a reply

Partnerzy

t